Przejdź do treści

Strój Mistrza Ceremonii

Podczas ceremonii pożegnania znaczenie mają nie tylko słowa.

Ważny jest także sposób obecności osoby prowadzącej uroczystość: ton głosu, gesty, spokój, uważność, a także strój. Wszystko powinno być podporządkowane chwili, rodzinie i osobie, którą żegnamy.

Dlatego w mojej pracy zwracam uwagę również na ubiór Mistrza Ceremonii.

Toga Mistrza Ceremonii - strój ceremonialny używany podczas świeckich pożegnań.

Najczęściej prowadzę pożegnania w todze uszytej dla mnie na zamówienie. Jest to wybór zarówno estetyczny, jak i praktyczny. Toga pozwala rodzinie oraz uczestnikom uroczystości łatwo rozpoznać osobę prowadzącą ceremonię, szczególnie na cmentarzu, gdzie często odbywa się kilka pożegnań w podobnym czasie.

Nie chodzi jednak o to, aby strój dominował nad uroczystością. Przeciwnie – powinien być spokojny, godny i dyskretny. Ma porządkować sytuację, a nie skupiać uwagę na osobie celebransa.

Są również sytuacje, w których rodzina życzy sobie bardziej klasycznej formy. Wtedy prowadzę ceremonię w garniturze. Taki wybór również jest możliwy i zależy od charakteru pożegnania, miejsca oraz oczekiwań bliskich.

Klasyczny garnitur - wybór możliwy wtedy, gdy rodzina preferuje bardziej dyskretną formę.

Zarówno toga, jak i garnitur, których używam podczas ceremonii, nie są czarne. To świadoma decyzja. Czerń jest kolorem bardzo mocno zakorzenionym w tradycji żałobnej, ale niesie też pewien ciężar i skojarzenia, których nie zawsze chcę wzmacniać podczas pożegnania humanistycznego. Wybieram granat – kolor stonowany, spokojny i godny, a jednocześnie mniej przytłaczający.

Nie używam również godła na łańcuchu ani krzykliwych elementów stroju. Dla mnie to ważne, ponieważ jako mistrz ceremonii nie reprezentuję urzędu ani instytucji państwowej. Moja rola jest inna.

Jestem przy rodzinie.
Prowadzę uroczystość.
Pomagam opowiedzieć historię życia człowieka.

Strój ma w tym pomagać – nie zastępować treści ceremonii, nie budować dystansu i nie tworzyć niepotrzebnego patosu. Ma być częścią spokojnej, uważnej obecności.

Bo w centrum pożegnania nie znajduje się mistrz ceremonii.

W centrum jest człowiek, którego żegnamy.